Sukcesy wizerunkowe kolarstwa

0

W ostatnich latach dało się zauważyć bardzo znaczący wzrost popularności jazdy na rowerze w Polsce – zwłaszcza wśród amatorów. Na szlakach rowerowych i ścieżkach rowerowych w mieście, widać ogromne zagęszczenie i liczne zorganizowane grupy rowerzystów, czerpiących pełnię przyjemności z rekreacji na świeżym powietrzu. Nie brakuje już infrastruktury i odpowiednich dróg oraz przepraw, którymi rowerzyści mogą dostać się nawet w bardziej niedostępne tereny. Możliwe jest już nawet przejechanie wzdłuż Wisły albo wschodniej granicy Polski, wyłącznie odpowiednio przygotowanymi do tego traktami rowerowymi. Naturalnie obecność amatorów i rekreacyjna jazda na rowerze są natychmiast zauważalne i dostrzegalne właśnie w miastach i pod nimi, ale nie oznacza to, że wzrost liczby rowerzystów nie przekłada się także na liczbę aktywnie trenujących, zrzeszonych w różnych klubach profesjonalistów czy juniorów. Podobnie jak boiska do piłki nożnej, popularne orliki, pełne dzieci i młodzieży dają pełne prawo przypuszczać, że z wielu takich graczy w przyszłości będzie prawdziwy pożytek dla pierwszej reprezentacji lub lokalnych klubów – tak samo liczba rowerzystów amatorów musi przełożyć się z czasem na odpowiedni odsetek juniorów trenujących w profesjonalnych akademiach.

Akademii kolarskich w Polsce oczywiście nadal brakuje, jeżeli zestawić nasze formy organizacji z takimi doświadczonymi i uznanymi kolarsko krajami jak Belgia, Holandia czy nawet Wielka Brytania. W Anglii jeszcze do niedawna jazda na rowerze w ogóle nie była traktowana poważnie, kolarstwo szosowe i torowe praktycznie nie istniały w świadomości sponsorów, kibiców ani samej federacji. Dopiero organizowanie Olimpiady w Londynie w 2012 uzmysłowiło organizatorom, jak wiele cennych medali jest do przyznania w różnych dyscyplinach związanych z jazdą na rowerze – czy będzie to omnium, sprint na owalu pod dachem, czy też jazda indywidualna na czas. Medal w sporcie, zwłaszcza na Olimpiadzie, zawsze wart jest tyle samo i prawie każdy kolarz na świecie swoje całoroczne przygotowania w sezonie olimpijskim podporządkowuje tylko i wyłącznie jedynemu celowi, jakim jest zdobycie złotego krążka. Postawienie na profesjonalne szkolenie młodzieży, budowanie odpowiednich struktur terenowych oraz w pełni świadome rozwijane infrastruktury, to minimum, bez którego nie da się zbudować dobrej koniunktury dla rozwoju żadnego sportu.

Ostatnie lata w całej federacji kolarskiej to próba zamknięcia poprzedniej epoki nadużywania wspomagaczy, dopalaczy i innych medykamentów poprawiających siłę czy wydolność organizmu. Niestety wielu legendarnych niegdyś kolarzy, co okazało się po czasie, odnosiło swoje największe sukcesy tylko i wyłącznie dzięki niedozwolonemu wspomaganiu. Przez długie lata wydawało się więc, że prestiż kolarstwa i jego wizerunek jako czystego sportu, będzie nie do odbudowania. Obecne wyniki oglądalności największych imprez w kolarskim kalendarzu pokazują jednak, że grono wiernych kibiców śledzących zmagania na szosach świata, nie tylko nie maleje, ale wręcz rośnie. Unia Kolarska dokłada też wszelkich starań, aby na bieżąco eliminować jakiekolwiek przejawy próby powrotu do dawnych porządków. O ile faktycznie szanse na używanie dopingu medycznego są dzisiaj w UCI minimalne, o tyle coraz głośniej z roku na rok debatuje się nad zagrożeniem tzw. dopingu technologicznego. Przy wszechobecnych kamerach, rejestrujących nawet obraz w podczerwieni, także jednak możliwe powinno być szybkie wyłapywanie i eliminowanie takich podmiotów z peletonu.

Polska na tle konkurentów

Przez długie dekady, jeszcze w okresie PRL, polskie kolarstwo wcale nie musiało wstydzić się w ogóle na tle reszty. Góry dostępne w Związku Radzieckim wcale nie ustępowały szosom w Alpach, więc i typowych górali w Polsce nie brakowało. Podobnie jak silnych i bardzo wytrzymałych zawodników, jak chociażby Lang czy Jaskuła, którzy w swoich czasach potrafili wygrywać z absolutnie każdym. Dopiero przejście całej Unii Kolarskiej na erę prawdziwego zawodowstwa i wprowadzenie do kolarstwa ogromnych pieniędzy i sponsoringu, skutecznie uniemożliwiło polskim grupom kolarskim rywalizowanie na poziomie ścisłej światowej czołówki. Niekoniecznie przez brak utalentowanej młodzieży, na pewno nie przez brak miejsca do trenowania oraz nie przez niedostatek trenerów – polskie kolarstwo zaczęło mocno odstawać od europejskiej średniej. Wyjątek na tej mapie stanowiło bez wątpienia Tour de Pologne – towar eksportowy polskiego kolarstwa i jedna z najlepiej organizowanych imprez kolarskich na świecie. Niestety w latach dziewięćdziesiątych i wczesnym wieku XXI kibice stojący przy trasie przejazdu kolarzy na Tour de Pologne, musieli raczej kibicować kolarzom innych nacji. Wspieranie Polaków nie dawało satysfakcji, ze względu na bardzo odległe lokaty naszych zawodników zarówno na pojedynczych etapach, jak i w klasyfikacji generalnej tego wieloetapowego wyścigu.

Tour de Pologne pokazywał jednak niewątpliwie, że w Polsce jest wciąż wielka pasja wśród kibiców i przy odrobinie ciężkiej pracy oraz wsparcia inwestorów czy sponsorów, możliwe jest zbudowanie prawdziwej potęgi kolarskiej na naszym własnym terenie. Z czasem ogromna liczba osób jeżdżących na rowerach, rodzin spędzających razem czas na takiej formie rekreacji czy turystyki rowerowej – dostarczyła sporej ilości świeżej krwi. Jazda na rowerze to wręcz idealny sposób na spędzanie czasu przez rodzinę, a dzieci bardzo szybko uczą się odpowiedniej techniki jazdy i ich szkolenie jest niesamowicie wydajne nawet w bardzo młodym wieku. Akademie kolarskie w Polsce zawsze cierpiały na ten sam problem – brak odpowiednich funduszy na działanie, zerowe zainteresowanie sponsorów.

Dzisiaj sytuacja ta ulega bardzo wyraźnej poprawie, także dzięki sukcesom poszczególnych polskich kolarzy. Zanim jednak tacy zawodnicy jak Majka czy Kwiatkowski ujawnili się światu i zaczęli odnosić sukcesu, trafili już na wznoszącą koniunkturę w naszym narodowym kolarstwie. Wychowywali się właśnie chociażby na Tour de Pologne, marząc o wystąpieniu w nim kiedykolwiek. Ich sukcesy mogą posłużyć więc nie tyle do stworzenia w ogóle fundamentów pod kolarstwo, albowiem fundamenty te już są. Mogą natomiast zdecydowanie przyczynić się do wzrostu medialności tej dyscypliny sportu, a w raz z fanami i dziennikarzami natychmiast pojawiają się sponsorzy i inwestorzy, oraz kolejni zainteresowani oddaniem własnego dziecka do takiej rowerowej szkółki rodzice. Niektórzy kolarze zarabiają na tyle dużo pieniędzy, że mogą już w młodym wieku myśleć o zainwestowaniu ich w jakiś sposób. Wyjątkowo mądrze postąpił Polski Mistrz Świata w kolarstwie – Michał Kwiatkowski, wychowanek toruńskiego klubu, który zainwestował w Akademię Copernicus, w której szkolą się kolejni adepci kolarstwa.

Leave a Reply